„Bliss”

BLISS, Terence Stamp, 1997, (c) Sony Pictures
BLISS, Terence Stamp, 1997, (c)

Bliss z 1997 roku to jest film „magiczny”. Scenariusz napisał i go wyreżyserował Lance Young. Postać na tyle tajemnicza, że mimo prób odnalezienia o nim jakiejkolwiek informacji w internecie,… nic nie udało mi się znaleźć. Teoretycznie wydaje się to niemożliwe. Internet zawiera wszystkie możliwe informacje o wszystkim. Tu jednak pustka…

Z uwagi na Bliss, starałem się odnależć inne filmy tego reżysera. Niestety bez powodzenia. A szkoda, bo trzeba mieć dużą wiedzę i odwagę by  „popełnić” taki film.

Bliss jest magiczny. W oficjalnej klasyfikacji opisany jako thriller erotyczny (erotic drama). ‚Przez część krytyki pominięty. Część skrytykowała go na podstawie kontrowersyjnych opinii, oraz nie do końca naukowo udowodnionego przesłania. Film niewątpliwie nie przypadł do gustu amerykańskiej armii psychoanalityków i psychiatrów. Jaksile to jest lobby świadczy poniższy cytat z Newsweeka ” Według ocen Krajowego Instytutu Zdrowia Psychicznego na zaburzenia psychiczne wymagające interwencji lekarskiej cierpi w tej chwili jedna trzecia mieszkańców USA, a ponad połowa została wyleczona lub dopiero zachoruje. Pigułki szczęścia bierze stale około 10 procent Amerykanów w wieku powyżej 6 lat, przede wszystkim białych, zamożnych i dobrze wykształconych. Aby psychiatra wypisał prozac czy pokrewny lek, symptomy charakterystyczne dla depresji muszą się utrzymywać przez zaledwie dwa tygodnie. A kiedy raz się zacznie go brać, trudno przestać. Lekarze przedłużają terapię w nieskończoność, wychodząc z założenia, że skoro pacjent czuje się dobrze, nie ma powodu nic zmieniać…” Hm..

Główną rolę w Bliss, gra Terence Stamp. To jeden z moich ulubionych aktorów (pisałem już o nim przy okazji Gurudziewa). Grany przez Niego Baltazar jest terapetą wykorzystające w swojej pracy elementy tantry, jogi i taoizmu. Pokazuje swoim klientom zupełnie inną rzeczywistość niż ta „ogólnie nam panująca”.  Zarówno w sferze seksualności jak i leczenia zaburzeń emocjonalnych, psychicznych depresji itp.

Nie chcę pisać o filmie, bo według mnie każdy powinien go zobaczyć. Ja kilka razy do niego wracałem. Za każdym razem odnajdywałem nowe treści. Bardzo głębokie i poruszające. Traktują one o najgłębszych ludzkich tajemnicach. Niestety rzadko kiedy kino pdejmuje takie tematy. A szkoda …

 

ps. Newsweek http://www.newsweek.pl/swiat/ameryka-na-pigulkach–czyli-pokolenie-antydepresantow,94275,1,1.html

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *